SkyFlux

PLANETY

Merkury na porannym niebie: Wenus pomoże go odnaleźć przed wschodem Słońca

Opublikowano · Zaktualizowano

Rysunek południowo-wschodniej części nieba nad Warszawą 20 listopada na początku świtu cywilnego: Merkury 10° nad horyzontem (azymut 125°), Wenus 19° nad horyzontem (azymut 137°), Spika niecałe 2° pod Wenus i odrobinę na prawo, wysoko nad nimi Arktur, a ekliptyka zaznaczona przerywaną linią, która wznosi się stromo znad horyzontu.
Niebo nad Warszawą (52,2°N) 20 listopada na początku świtu cywilnego, gdy Słońce jest 6° pod horyzontem. Jasna Wenus służy za drogowskaz; Merkury leży około 15° od niej, niżej i na lewo. Położenia obliczono za pomocą JPL Horizons.SkyFlux · JPL Horizons

Późnym wieczorem 20 listopada (według czasu UTC; w Polsce jest już wtedy po północy) Merkury oddala się na niebie najdalej na zachód od Słońca — na 19,6° (maksymalna elongacja zachodnia). Dla obserwatorów na półkuli północnej poranki wokół tej daty to dobra okazja, by wypatrzyć Merkurego, którego spośród planet widocznych gołym okiem najtrudniej dostrzec. Drogę wskaże jasna Wenus, która świeci wyżej i na prawo od niego.

Dlaczego koniec listopada to dobry czas dla obserwatorów na półkuli północnej

Orbita Merkurego leży wewnątrz orbity Ziemi, dlatego z naszej perspektywy planeta przechodzi na niebie raz na jedną, raz na drugą stronę Słońca. Gdy jest na zachód od Słońca, wschodzi przed nim i widać ją na rozjaśniającym się niebie o świcie. Późnym wieczorem 20 listopada (UTC) osiąga po tej stronie największą odległość kątową od Słońca.

Ta odległość nie jest duża. Pomaga jednak ekliptyka, czyli pozorna roczna droga Słońca na niebie, w pobliżu której trzymają się planety. Jesienią na półkuli północnej ekliptyka wznosi się przed wschodem Słońca stromo znad wschodniego horyzontu: 20 listopada na początku świtu cywilnego tworzy z horyzontem w Warszawie kąt około 50°, a o świcie w okolicy równonocy marcowej — tylko 15°. Gdy ekliptyka biegnie stromo, Merkury znajduje się raczej nad Słońcem niż obok niego, więc większa część jego odległości kątowej od Słońca przekłada się na wysokość nad horyzontem.

Planeta jest na niebie wyraźnie dalej na północ niż Słońce, i to z dwóch powodów: o tej porze roku ekliptyka na zachód od Słońca biegnie ku północy, a sam Merkury leży około 2° na północ od ekliptyki. Deklinacja to odpowiednik szerokości geograficznej na sferze niebieskiej: Merkury ma deklinację −12,2°, Słońce −19,8°. Na północnych szerokościach geograficznych Merkury wschodzi więc dużo wcześniej niż Słońce; w Warszawie — prawie dwie godziny przed nim.

Gdzie patrzeć

Patrz nisko nad horyzontem na południowy wschód (im dalej na południe mieszkasz, tym bliżej kierunku wschodniego) i zacznij szukać mniej więcej godzinę przed wschodem Słońca. Na wszystkich szerokościach od 40° do 59°N Merkury jest wtedy już 7–8° nad horyzontem; wcześniej jest niżej, głębiej w przyhoryzontowej mgiełce. Najpierw znajdź Wenus. Pod koniec października przeszła między Ziemią a Słońcem (koniunkcja dolna) i jest teraz najjaśniejszym obiektem w tej części nieba: jej jasność wynosi −4,9 mag (w tej skali im mniejsza liczba, tym jaśniejszy obiekt). Merkury jest niżej i na lewo od niej — 20 listopada około 15° od Wenus, czyli półtorej pięści trzymanej na wyciągniętej ręce. 14 listopada odstęp wynosi 13°, a 26 listopada już 20°, bo Wenus oddala się od Słońca szybciej niż Merkury, który po 20 listopada znów zaczyna się zbliżać.

Wysokość Merkurego i Wenus 20 listopada na początku świtu cywilnego, gdy Słońce jest 6° pod horyzontem:

  • 52,2°N (Warszawa): Merkury 10°, Wenus 19°; świt cywilny zaczyna się 43 minuty przed wschodem Słońca.
  • 59°N (Sztokholm, Oslo): Merkury 8°, Wenus 16°; świt cywilny zaczyna się 54 minuty przed wschodem Słońca.
  • 40°N (Madryt, Nowy Jork): Merkury 12°, Wenus 24°; świt cywilny zaczyna się 33 minuty przed wschodem Słońca.

Od 17 do 23 listopada Merkury znajduje się mniej więcej na takich wysokościach. Niecałe 2° pod Wenus, odrobinę na prawo, świeci Spika, najjaśniejsza gwiazda gwiazdozbioru Panny. Nie pomyl jej z Merkurym: Merkury jest jaśniejszy, a przy tym dużo niżej i znacznie bardziej na lewo.

Aby sprawdzić, gdzie Merkury jest na twoim niebie, otwórz mapę nieba w SkyFlux.

Co zobaczysz

Gołym okiem Merkury jest tylko punktem światła na jaśniejącym niebie. Z dnia na dzień świeci jaśniej, bo widzimy coraz większą część jego oświetlonej półkuli: 14 listopada ma jasność +0,3 mag, 17 listopada −0,2 mag, 20 listopada −0,4 mag, a 23 listopada −0,6 mag. Nisko nad horyzontem mgiełka osłabia jednak jego blask, więc może się wydawać słabszy, niż wynikałoby z tych liczb.

Pomoże lornetka: przesuwaj ją powoli w dół i w lewo od Wenus, a gdy znajdziesz Merkurego, opuść ją i odszukaj planetę gołym okiem. Schowaj lornetkę, zanim wzejdzie Słońce. Pojawi się ono blisko miejsca, które obserwujesz, a nawet krótkie spojrzenie na nie przez lornetkę może trwale uszkodzić wzrok.

Księżyc nie przeszkadza: do 23 listopada zachodzi przed świtem, a od pełni 24 listopada świeci o tej porze nisko na zachodzie, po przeciwnej stronie nieba niż Merkury.

Dlaczego Merkurego trudno zobaczyć

Orbita Merkurego jest tak mała, że widziana z Ziemi planeta nigdy nie oddala się od Słońca na więcej niż około 28°. Na średnich szerokościach geograficznych półkuli północnej widać ją więc nisko, w półmroku o zmierzchu lub o świcie, a na całkiem ciemnym niebie — prawie nigdy. Tym razem maksymalna elongacja wynosi tylko 19,6°, bo Merkurego dzieli od Słońca około 50 milionów km — niewiele więcej niż najmniejsza możliwa odległość (46 milionów km) i znacznie mniej niż największa (70 milionów km). Im bliżej Słońca znajduje się Merkury, tym mniej może się od niego oddalić na naszym niebie.

Źródła i licencje

  • JPL Horizons (NASA/JPL) — Położenia, elongacja, wielkości gwiazdowe, faza, deklinacje oraz współrzędne topocentryczne (wysokość i azymut) Merkurego, Wenus, Słońca i Księżyca, obliczone 17 października 2026; dla Warszawy — 20 października 2026. https://ssd.jpl.nasa.gov/horizons/
  • SIMBAD (CDS, Strasburg) — Współrzędne i jasność w filtrze V gwiazd Spika (alf Vir) i Arktur (alf Boo). https://simbad.cds.unistra.fr/simbad/
  • NASA NSSDC Mercury Fact Sheet — Odległość Merkurego od Słońca w peryhelium (46,0 miliona km) i w aphelium (69,8 miliona km). https://nssdc.gsfc.nasa.gov/planetary/factsheet/mercuryfact.html

Zobacz, jak to wygląda u ciebie

Więcej wiadomości

Kometa Euclid: pierwsze takie odkrycie teleskopu ESA, który mapuje galaktyki

Teleskop kosmiczny Euclid, który Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) zbudowała do mapowania galaktyk, odkrył swoją pierwszą kometę. Otrzymała ona oznaczenie C/2026 S1 (Euclid). Znajduje się około 1,3 miliarda kilometrów od Ziemi, wysoko nad płaszczyzną, w której krążą planety, prawie dokładnie nad Słońcem; jej orbita jest nachylona do tej płaszczyzny pod kątem 85°.

Niektóre białe karły z bliska wydałyby się zielone, różowe lub fioletowe

Białe karły to gęste pozostałości gwiazd podobnych do Słońca i zwykle wyobrażamy je sobie jako białe albo bladoniebieskie. W badaniu, którym kierował Mark Hollands z Uniwersytetu Warwick, opublikowanym w czasopiśmie RAS Techniques and Instruments 15 października 2026, obliczono, jaką barwę zobaczyłby obserwator znajdujący się na tyle blisko, by dostrzec tarczę białego karła. Większość rzeczywiście jest biała: spośród 152 białych karłów najbliższych Słońcu tylko mniej więcej jeden na trzydzieści ma barwę wyraźnie inną niż barwa rozżarzonego ciała, a te nieliczne wyglądają na różowe lub żółte. Wśród rzadszych, celowo dobranych gwiazd zespół znalazł też jedną, która wyglądałaby na wyraźnie zieloną.

MACS J0454.1-0300: złocista gromada galaktyk i jej łuki na zdjęciu Webba

Zdjęcie miesiąca Teleskopu Webba na wrzesień 2026 roku pokazuje MACS J0454.1-0300, gromadę galaktyk w gwiazdozbiorze Oriona. Jej grawitacja zakrzywia światło znacznie odleglejszych galaktyk leżących za nią i powiększa ich obrazy, a niektóre małe, jasne obszary tych galaktyk widać powiększone ponad 300 razy.

Cykl 13 obserwatorium ALMA: rekordowe zapotrzebowanie na czas i nowe odbiorniki Band 2

Obserwatorium ALMA w Chile rozpoczęło 1 października 2026 roku trzynasty cykl obserwacyjny, a zapotrzebowanie na jego czas było rekordowe: astronomowie poprosili o prawie dziewięć razy tyle czasu na głównym zespole anten 12-metrowych, ile było do rozdzielenia. W tym cyklu po raz pierwszy udostępniono też wszystkim obserwatorom nowy zestaw odbiorników, nazwany Band 2.